Liczne zabytki Hiszpanii i jej burzliwa historia, ciepły klimat, piękne morze i zachwycająca roślinność – to wszystko i wiele więcej powoduje, że liczba turystów zwiedzających ten kraj ciągle rośnie. Kto nie chciałby zobaczyć jak rosną migdały? A pomarańcze na drzewach? Niezwykle urokliwe gaje oliwne? Wierzcie mi, to wszystko zapiera dech w piersiach, gdy spaceruje się malowniczymi uliczkami miasta. Można odnieść wrażenie, że oto znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie…

Do Hiszpanii i jej uroków wrócę jeszcze w innym poście, a teraz opowiem Wam o ich najpopularniejszym deserze. W konsystencji przypomina on budyń, ale jego smak jest dużo bardziej wyrazisty. Flan – bo o nim mowa – to pieczony krem z jaj, mleka albo śmietany, cukru z dodatkiem np. wanilii. Na jego wierzchu często widziałam warstwę chrupiącego, złotego karmelu. Do wzbogacenia jego smaku dodaje się różne przyprawy, więc mamy flan w różnych rodzajach: ze wspomnianą wanilią, cynamonem, skórką pomarańczową, cytrynową, a nawet z kawą, kakao, serem, jogurtem czy dżemem owocowym.

Choć flan znajdziecie w każdym hiszpańskim menu, to tak naprawdę jego twórcami byli starożytni Rzymianie. Jadali oni to danie w wersji pikantnej, dopiero Hiszpanie i Maurowie urozmaicili przepis migdałowymi i cytrusowymi dodatkami. Flan rozpowszechnił się później na całą Europę, a wraz za świtą Kolumba podążył do Nowego Świata. Jego banalne wykonanie i powszechne składniki sprawiły, że gościł nie tylko na stołach dworskich, ale także u niższych klas społecznych. Dziś przetrwał już głównie na Półwyspie Iberyjskim i w krajach Ameryki Łacińskiej.

Chcecie skosztować hiszpańskiego rarytasu? Nie będzie to proste, ale co wytrwalsi będą mogli cieszyć się wyśmienitym smakiem tego deseru bez opuszczania własnej kuchni. Przepis tutaj :- )